Kto odciął prąd Jonny’emu Danielsowi – Chojecki w „walce” z antysemityzmem?

„Płynie się zawsze do źródeł, pod prąd. Z prądem płyną śmieci”
Zbigniew Herbert

Jonny Daniels i Paweł Chojecki – postaci wydające się jednocześnie bliskie i odległe. Łączy je z pewnością oś ideologiczna, przede wszystkim w kwestii Stanów Zjednoczonych i osobie Donalda Trumpa. Z drugiej strony, są pochodzą oni jakby z innych bajek.

Jonny Daniels niejednokrotnie robił wycieczki w stronę peryferii politycznych, wchodząc w interakcję z różnymi postaciami ze środowiska medialnego. Toczył potyczki z postaciami z prawicy: Grzegorzem Braunem, Jackiem Międlarem czy Rafałem Ziemkiewiczem.  Pozostaje w dobrych relacjach z Bartoszem Węglarczykiem, Kamilem Całkiem, Wojciechem Muchą. Jak pokazały ostatnie dni, jest pod protekcją braci Karnowskich i Tomasza Sakiewicza.

To dużo bardziej imponujące towarzystwo niż w przypadku Pawła Chojeckiego. Tak naprawdę nie wiadomo, z którego pudełka wyskoczył pastor Chojecki. Prawdopodobnie miał kontakt z komunistycznym aparatem władzy. W jego życiorysie pojawia się także wątek amerykańskiej ekumenicznej organizacji Campus Crusade for Christ, być może przykrywki służb zza oceanu. Nad Kościołem Nowego Przymierza oraz telewizji Idź Pod Prąd unosi się dziwny smród. Być może to przez sekciarski klimat. Samozwańczy pastor to taka „demo wersja” Ojca Rydzyka. Z tą różnicą, że silnie lobbuje na rzecz amerykańskich i izraelskich interesów.

18 września 2018 roku Jonny Daniels wystąpił w internetowej telewizji „Idź Pod Prąd”, w codziennej ramówce naczelnego medium Kościoła Nowego Przymierza. Tytuł był obiecujący: „Jonny Daniels w #IPPTV: Kto stoi za atakami? IDŹ POD PRĄD NA ŻYWO 18.09.2018”.

Mimo wielokrotnych zaproszeń Marcina Roli Daniels nie zdecydował się wystąpić w telewizji wRealu24, jednak w sytuacji kryzysowej pojawia się w telewizji Pawła Chojeckiego. I to w wywiadzie na żywo (!). Idealny moment, by odpowiedzieć na pytanie: #kimjestDaniels? Wystąpienie Jonny’ego Danielsa miało charakter rozmowy telefonicznej, przeprowadzonego przez Pawła Chojeckiego i jego córkę Eunikę Chojecką.

Wywiad z pewnością nie był nadawany na żywo, o czym świadczy idealnie zsynchronizowany lektor, a także fakt, że przetłumaczony tekst wywiadu znalazł się na stronie telewizji niedługo po zakończeniu audycji: Wywiad z Jonny’m Danielsem w IPP TV

Czyli, krótko mówiąc, lipa. Pytania znane przed wywiadem, rozmowa nagrana nie wiadomo kiedy. Nie widzimy twarzy Danielsa i nie słyszymy nawet jego głosu, ponieważ to idealnie zsynchronizowany lektor (w wywiadzie na żywo) tłumaczy jego oświadczenia.

Już w pierwszych słowach wywiadu Eunika Chojecka przedstawiła żydowskiego lobbystę następująco: „Panie Daniels, jest pan człowiekiem w Polsce szczególnym. Jest pan Żydem mieszkającym w Polsce, był pan spadochroniarzem w armii izraelskiej, doradcą izraelskiego ministra obrony, a także doradcą polityków amerykańskich w Izraelu i Europie. Jest też pan najbliższym Donaldowi Trumpowi obywatelem Izraela”.

A zatem zagadka #kimjestDaniels rozwiązana! Po takim wstępnie widz telewizji Idź Pod Prąd ma już odpowiednio sformatowany umysł, by chłonąć narrację Jonny’ego Danielsa jak gąbkę.

Najzabawniejsze, obok „byłego spadochroniarza”, było określenie Jonny’ego Danielsa jako najbliższego Donaldowi Trumpowi obywatela Izraela. Owszem, Daniels obracał się w przeszłości w środowisku obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, lecz na taką nobilitację chyba nie zasłużył.

Tak naprawdę nigdy nie poznaliśmy szczegółów współpracy tych panów, jednak wywindowana pozycja Danielsa Danielsa w środowisku Trumpa wpisuje się w inne konfabulacje Danielsa. Można dodać, że w środowisku prezydenta USA kręcą się dużo większe nazwiska, chociażby premier Netanjahu czy powiązani członkowie Chabad Lubawicz. Ale widzowi telewizji Idź Pod Prąd nie muszą o tym wiedzieć.

Fragment raportu „Kim jest Daniels”:

Trump określany był przez Danielsa jako „bliski znajomy”, i „wielki zwolennik premiera [Netanjahu]”, którego „bardzo lubi”. Wszyscy widzieliśmy wspólne zdjęcie Danielsa, Danona i Trumpa, zrobione prawdopodobnie w Trump Tower.

W późniejszym wywiadzie z Adamem Caillerem Daniels powiedział, że „kiedy miał lat 30 spędził całą godzinę rozmawiając z Donaldem Trumpem o polityce siedząc nad basenem”. Z kolei o rzekomych kontaktach Trumpa i Danielsa wiemy… od samego Danielsa, który w wywiadzie dla „Rzeczypospolitej” w listopadzie 2016 roku powiedział:

– Widziałem się z [Trumpem] wielokrotnie, ostatnio rozmawialiśmy w Trump Tower na Manhattanie dwa i pół miesiąca temu. Jestem Izraelczykiem, który ma najbliższe kontakty z nowym prezydentem elektem, a więc poniekąd także Polakiem z najlepszym dojściem do Trumpa.

Po krótkiej analizie widać, że wywiad Jonny’ego Danielsa w telewizji Idź Pod Prąd mógł budzić pewne wątpliwości, zanim Daniels w ogóle doszedł do słowa.

„Niektóre grupy, media i środowiska atakują pana nieustannie. Od kilku tygodni odbywa się w mediach społecznościowych istne polowanie na pana” – stwierdza Eunika Chojecka.

Jakie grupy? Jakie media? Co to znaczy atakują? Córka pastora nie odnosi się do żadnych merytorycznych zarzutów, pytań czy wątpliwości kierowanych wobec Danielsa. W tym momencie myślę: „Czy ten cały wywiad to jakaś akcja dezinformacyjna? Czy znowu w teatrze kukiełkowym będziemy skupiać się na «internetowym hejcie», byleby jak najdalej od sedna problemu?”. Dokładnie tak było. Daniels idealnie wpasował się w narrację.

Powiedział na przykład: […] Oni są z marginesu społecznego, nie mają nic lepszego do roboty. Krytyka jest dobra. Można zadawać pytania, można wyrażać wątpliwości. Można przypatrywać się szczegółom i pytać: dlaczego? Ale niestety stało się tak, że ci ludzie zaczęli nękać mnie i moje dzieci. […] To sprowadza się do zachowania antysemickiego i rasistowskiego.”.

Nie zamierzam skupiać się na analizie językowej chwytów erystycznych w powyższej wypowiedzi. Odwołanie do rodziny to argumentum ad populumw pełnej krasie. Jonny Daniels ponownie udowodnił, że w przysłowiowym „nawijaniu makaronu na uszy” radzi sobie lepiej niż ktokolwiek inny. Odpowiadał na pytania przygotowane przez Chojeckiego, które same w sobie już zawierały tezę, więc wystarczyło jedynie, że powtórzy tę tezę. A przy okazji dokręci trochę makaronu na uszy – tego samego, z którym mamy do czynienia, od kiedy pojawił się w Polsce.

Uważam, że Jonny Daniels obraził Polaków, którzy robili to, o czym sam mówił: chodzi o „zadawane pytania” i „wykazywane wątpliwości”. Jonny Daniels łaskawie pozwala zadawać Polakom pytania. Ciekawe, że sam zbanował na Twitterze tysiące użytkowników.

Do tego dochodzi widmo antysemityzmu, którym Daniels uwielbia się otaczać. Naiwnie udaje, że źródłem „pytań i wątpliwości” jest jego żydowskie pochodzenie. Ucinając wszelkie dywagacje – nie ma to znaczenia. Gdyby Marsjanin zaczął prowadzić na terenie Polski kampanię lobbingową, Polacy także by zareagowali i nie miałby to żadnego związku z tym, że nie lubimy Marsjan.

A fakt, że ustawa 447 i ustawa o IPN wywołały kryzys dyplomatyczny, nie jest winą antysemityzmu Polaków, lecz działań polityków polskiego rządu. I tym bardziej skłania do zadawania pytań: #kimjestDaniels?

Takie retoryczne kuglarstwo to dopiero początek. Daniels odniósł się do ostatnich wydarzeń. Przyznał, że oponę w jego aucie przebito, gdy pojechał złożyć na policję zawiadomienie o rzekomych groźbach pozbawienia życia kierowanych ku jego osobie:

„Poszedłem z tym na policję. Samochód zaparkowałem wtedy niedaleko komisariatu i przebito w nim opony nożem. Policjanci byli wspaniali. W Polsce jest dobry system prawa. Policja świetnie wykonuje swoją pracę w monitorowaniu przestępstw i mam nadzieję, że już niedługo będę mógł powiedzieć coś więcej o sprawcach”.

Do tego dalsze nawijanie makaronu na uszy. Jonny Daniels wie najlepiej, kiedy Polska Policja wykonuje dobrą robotę. Miejmy tylko nadzieję, że sytuacja z przebiciem opon szybko się wyjaśni, bo na chwilę obecną wygląda na prowokację. Sprawcy, zamiast przebić oponę pod domem Danielsa, specjalnie pojechali za nim pod komisariat policji, żeby tam dać upust swojemu rzekomemu antysemityzmowi.

Niezależnie od tego, kto przebił Jonny’emu Danielsowi opony, jedno jest pewne – tym czynem rzucił koło ratunkowe na ocean niewygodnych pytań, narastających już od dłuższego czasu.

Pastor Chojecki naiwnie zapytał, co może być celem takich ataków. Nim Daniels odpowiedział na pytanie, z jego ust padły słowa:

„Jest mi miło, pastorze, że mogę znów z panem rozmawiać”. Nie przypominam sobie, by pastor Chojecki i Jonny Daniels prowadzili jakieś oficjalne rozmowy. O co tutaj w ogóle chodzi? Wygląda na to, że Daniels mógł się „sypnąć”. Zamiast się „legendować”, zdekonspirował się. Współpraca Danielsa z sekciarzem Chojeckim? Kwestię tę naprostowała Eunika Chojecka w dalszej części wywiadu: „Pamiętam, że rozmawialiśmy w Telewizji Idź pod Prąd o panu ok. roku temu, kiedy był pan w Hollywood.

Rozmawialiśmy o filmach, które pokazały prawdziwą historię Polski i Polaków, którzy pomagali Żydom podczas Drugiej Wojny Światowej”. Wracając do pytania o przyczynę ataków na Danielsa. Odpowiedź brzmiała:

„Podłożem tego typu zachowań nie jest nic innego jak tylko czysta nienawiść. Kiedy ludzie robią dobrze rzeczy, pozytywne rzeczy, zawsze pojawiają się złe siły, które przystępują do ataku. Tak działa ten świat i z czymś takim można się spotkać wszędzie. Takie niedorzeczne ataki spotykają prezydenta Stanów Zjednoczonych, premiera Netanjahu, rząd i wielu innych”. W swoją wypowiedź Daniels wplótł takie wyrażenia jak „Polska będzie postrzegana jako kraj antysemicki” oraz „Polacy jako antysemici”. Słowo „antysemityzm” i jego pochodne pojawiają się w tekście 11 razy.

Paweł Chojecki podchwycił temat i drążył dalej:

„Jak pan wspomniał, są niestety w Polsce małe grupy, które robią dużo antysemickiego hałasu i przez które wydaje się, że Polacy są antysemitami. My nie jesteśmy takimi antysemitami, jakimi są te środowiska”. Trudno wywnioskować, o jakich „środowiskach” mówi pastor Chojecki. Nie ma chyba na myśli Polaków, którzy pytają #kimjestDaniels? I kim według niego są enigmatyczni „My”?

Kurtyna opada w następnym zdaniu wypowiedzi Chojeckiego. „Myślimy, że środowiska prorosyjskie chcą, by Polska wydawała się krajem antysemickim. Co pan o tym sądzi?”. Dalej nie wiadomo, kim według Chojeckiego są „MY”.

Pojawia się bowiem kolejny temat, który toruje drogę dalszej narracji Danielsa. Dwa hasła-klucze: „środowiska prorosyjskie” i „Polska krajem antysemickim”. Wygląda na to, że motyw „ruskich trolli” jest nieśmiertelnym tematem zastępczym. Skąd w ogóle Chojecki wyciągnął te środowiska prorosyjskie? Na podstawie czego?

W tym momencie warto zaznaczyć, że – owszem – rosyjska propaganda w Internecie jest także zjawiskiem niebezpiecznym. „Ruskie trolle” istnieją naprawdę i można je znaleźć wszędzie, także na Twitterze. Jednak ubieranie tego w tak dziwną otoczkę i wyciąganie zupełnie bez kontekstu – to już manipulacja. Internet jest pełen agentury ze wszystkich stron barykady.

Daniels oczywiście podchwycił temat, mówiąc, że „Polacy dobrej woli i o dobrej naturze muszą mocniej sprzeciwiać się tym prorosyjskim trollom i nienawistnikom”. Kto dał mu prawo do sądzenia Polaków? Jakim prawem jako „Polaków dobrej woli” określa tych, którzy postępują zgodnie z jego opiniami czy wręcz oczekiwaniami? Jakim prawem osądza nas o antysemityzm? Czy nie zauważa, że problemem nie jest jego „semickość”, lecz piętnowane już wielokrotnie matactwa, kłamstwa i manipulacje?

Zresztą Daniels przeczy samemu sobie. Z jednej strony przywołuje ciągle widmo polskiego antysemityzmu, z drugiej mówi: „był to pierwszy atak na mnie o podłożu antysemickim”. No to jak w końcu jest? Poza tym, z tego co mówi, śledztwo w sprawie przebicia opon trwa, jakie są więc dowody na domniemany antysemityzm?
A już w kolejnym zdaniu Jonny Daniels przeskakuje rekina. Przypomnijmy, co mówił zaledwie kilka zdań wcześniej: „Można zadawać pytania, można wyrażać wątpliwości.

Można przypatrywać się szczegółom i pytać «Dlaczego?»”

Z kolei następnie mówi coś takiego: „Jednak jeszcze wiele trzeba zrobić [w kwestii antysemityzmu]. Rząd, na przykład, powinien zająć bardziej stanowcze stanowisko w kwestii walki z tymi trollami. Nie powinien im pozwalać na mówienie wszystkiego, co chcą”. Nieźle. Daniels powołuje się na Rząd RP i mówi, co nasz rząd powinien zrobić. Po drugie, przeczy sobie w kwestii wolności słowa – to w końcu jest granica mówiąca do którego momentu można zadawać pytania? Po trzecie – Jonny Danielsie, jakim prawem zabraniasz Polakom na „mówienie wszystkiego, co chcą”. I nie chodzi oczywiście o groźby karalne kierowane w jego stronę, o ile miały takie w ogóle miejsce.

Brzmi to po prostu niepokojąco, wręcz Orwellowsko. Wcześniej Jonny Daniels wydawał się błaznem na dworze PiS. Czy aspiruje do rangi doradcy ministra propagandy?
W dalszej części wywiadu Daniels ma także okazję do autopromocji i – co jest bardzo ważne – ocieplania wizerunku. Chwali się trochę kontaktami z Trumpem (widać, że ten temat jest dla Chojeckiego ważny), trochę opowiada o działalności swojej fundacji (co przypomina żucie przeżutej gumy), trochę o współpracy polsko-izraelskiej.

Ciekawie robi się przy wątku ustawy o IPN. Oczywiście Daniels krytykował tę ustawę od samego początku. Niejasny wątek jego roli w konstruowaniu przepisu stanowiącego przyczynę konfliktu dyplomatycznego na linii Warszawa – Tel Awiw chwilowo przemilczmy. Co istotne, Daniels bezpośrednio skrytykował Patryka Jakiego, zgadzając się z sugestią Chojeckiego, że uchwała to był „duży błąd” wiceministra sprawiedliwości. „Ktokolwiek doradził mu to, jest złym doradcą. To było źle przeprowadzone”. A co jeśli rola doradcy rządu do spraw polsko-izraelskich przypadła właśnie Jonny’emu Danielsowi…

I to by było na tyle. Nie licząc dalszego wychwalania inicjatyw fundacji „From the Depths” i small talku nie ma tam już nic merytorycznego. Całość prezentuje się naprawdę pociesznie. To jeden z najsłabszych wywiadów udzielonych przez Danielsa. Z pewnością wpłynął na to poziom dziennikarski telewizji Idź Pod Prąd. Pytania zadawane bez większego związku i ciągłości, często zawierające forsowane tezy. Przy takim wywiadzie można naprawdę docenić kunszt bracia Karnowskich i spółki, którzy w pocie czoła kreowali postać Jonny’ego Danielsa.

Nowym wątkiem w narracji Danielsa jest temat „prorosyjskich środowisk”. Naprawdę? Czy taki właśnie oręż wybrał sobie Jonny Daniels w walce z nieprzychylnymi mu komentatorami? Zamiast odnosić się do wątpliwych kwestii, będzie wyzywał od ruskich trolli?

Ważną kwestią jest też wątek współpracy Danielsa oraz Chojeckiego. Jestem w stanie uwierzyć, że panowie spotkali się tylko raz na jakimś festiwalu filmowym, jednak nie kupuję tego, że Chojecki zjawił się przy Danielsie przez przypadek. Wygląda to na desperacką próbę przeforsowania swojej narracji metodami „niekonwencjonalnymi”.
Warto jednak spojrzeć trochę głębiej. Wątek protestancki pojawiał się już w biografii Danielsa. Chodzi mianowicie o Kościół Mormona. Mormonizm to nurt Kościołów powstałych w I poł. XIX w. w wyniku działalności Josepha Smitha, uznawanego przez wiernych za proroka. Wyjątkowe wierzenia mormonów powodują, że wielu nie uznaje ich za chrześcijan.

Różnica pomiędzy Kościołem Nowego Przymierza a Mormonizmem jest taka, że o ile ten pierwszy jest sektą zlokalizowaną w Lublinie i w Internecie, o tyle ten drugi ma 15 milionów wyznawców na całym świecie. Z Mormonizmem związany był Mitta Romney, który prawdopodobnie wszedł do Kościoła ze względów politycznych.

W lipcu 2012 roku Jonny Daniels właśnie w kontekście Romneya odniósł się do relacji łączącej mormonów i żydów. Powiedział, że łączą ich („nas”) specjalne więzi, DO KTÓRYCH INNI CHRZEŚCIJANIE NIE BYLIBY ZDOLNI (THEY CAN RELATE TO US IN A WAY OTHER CHRISTIANS CAN’T).

Jonny Daniels – lobbysta zamknięty w diamentowej wieży. Tymczasem czar powoli pryska, ponieważ pytania #kimjestDaniels nie da się „odzadać”. A brak odpowiedzi także jest odpowiedzią. Długo wyczekiwany wywiad z Jonnym Danielsem, który miał stanowić wielki comeback „niekoronowanego króla Polski”, pokazał, że… król jest nagi. Zamiast przemyślanej gry operacyjnej mającej spłodzić rząd dusz – wyszedł lichy dziennikarski plemnik.

Nie ma jednak powodów do radości. Ciężko ocenić, jak wywiad odebrali widzowie telewizji Pawła Chojeckiego – którzy być może nie słyszeli nawet o raporcie „Kim jest Daniels”. Zadbano, by ten wątek nie został poruszony. Należy także spojrzeć na sprawę szerzej. Jak w ogóle doszło do tego, że Daniels wystąpił w telewizji Chojeckiego? Przecież musiało to wyniknąć z pewnej współpracy ich mocodawców. A może mocodawców Danielsa i Chojeckiego łączy wspólny interes? A może to te same środowiska?

A może Daniels zwerbował Chojeckiego?

Nie zapominajmy także, że każdy przypadek imputowania Polakom antysemityzmu jest bardzo niebezpieczny ze względu na brak kontroli fake newsów i kłamliwych narracji podawanych w anglojęzycznych mediach. Nie wiadomo, czy obrażony Jonny Daniels ponownie nie przyprawi nam gęby antysemitów w którymś z wywiadów udzielonych dla „Jerusalem Post” czy „Haaretz”. Zwłaszcza, że Marsz Niepodległości zbliża się wielkimi krokami…

#KimjestDaniels? – wydaje się, że sprawa powoli zaczyna się wyjaśniać. Następne pytanie: #kimjestChojecki?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.